Mamy coraz więcej na głowie i coraz mniej czasu na wypoczynek. Jak...

    Mamy coraz więcej na głowie i coraz mniej czasu na wypoczynek. Jak nie tracić czasu w podróży na wakacje?

    828
    PODZIEL SIĘ
    Najpiękniejsze miejsca wakacyjne w Europie najlepiej odwiedzać wynajętym samolotem

    Marzenia o idealnych wakacjach często rozbijają się o rzeczywistość. Przedstawiamy kilka koszmarów wakacyjnych podróży i doradzamy, jak ich uniknąć.

    Oferty biur podróży, czyli egipskie 5 gwiazdek

    Większość turystów stawia na kompleksową obsługę i wybiera ofertę biur podróży. Katalogi pełne są pięknych zdjęć szmaragdowych wód, piaszczystych plaż i urokliwych starówek nadmorskich miasteczek. Nie wspominają jednak o tym, że bogata oferta hotelowa to setki betonowych wielopiętrowych molochów, tłok i hałas, a rajska plaża wprawdzie jest, ale oddalona co najmniej o kilka kilometrów. Również standard hoteli w niektórych krajach znacznie różni się od przeciętnego europejskiego, stąd żarty na temat „egipskich hoteli 5 gwiazdkowych” i oferowanych w nich pakietów all inclusive.

    W Europie nie brakuje urokliwych miejsc, pięknych plaż i spokoju. Najczęściej jednak niełatwo dotrzeć do nich rejsowymi samolotami, a tam, gdzie możemy dolecieć czarterowym lotem biura podróży, są już tysiące innych turystów. Polecamy więc samodzielny wybór pięknego hotelu z klasą na którymś z portali rezerwacji hotelowych i lot prywatnym samolotem.

    Cały dzień w podróży czyli uroki połączeń rejsowych

    Znamy to wszyscy: wakacje rozpoczynają się od męczącej podróży. Męczącej i długotrwałej, bo na czas dotarcia do hotelu przy plaży składa się przecież konieczność wcześniejszego przybycia na lotnisko, kolejki do odprawy bagażowej i kontroli bezpieczeństwa, oczekiwanie na boarding, długotrwałe – ze względu na dużą liczbę pasażerów – wchodzenie na pokład. W przypadku przesiadek trzeba się przygotować na oczekiwanie w porcie przesiadkowym i zagrożenie, że podczas przesiadki zginie nasz bagaż. „Atrakcje”, które mogą nam niemile urozmaicić lot, doczekały się już nawet ironicznych felietonów – o ciasnocie, nieprzyjaznej temperaturze, niesmacznych posiłkach, hałasie, irytujących współpasażerach… list jest długa. Po przylocie na miejsce, jeśli nasz bagaż szczęśliwie doleciał z nami, czas podróży wydłuża się o denerwujące oczekiwanie na otwarcie drzwi samolotu, spacer do hali przylotów i tłok przy karuzeli z bagażami. Wszystkich tych niedogodności można uniknąć, rezerwując lot bez przesiadek, oczekiwania na lotnisku i przypadkowych współpasażerów.

    Żeglowanie po Morzu Śródziemnym jest piękne, ale jak tam szybko dotrzeć?

    Każdy żeglarz zna to doskonale: wakacje na Morzu Śródziemnym, żeglowanie od portu do portu Chorwacji lub między greckimi Cykladami to fantastyczna przygoda. Oczywiście jacht można wyczarterować na miejscu, ale wielu właścicieli jachtów w Polsce woli pływać własnymi jednostkami, na których znają doskonale każdą szeklę. Większość z nich przewozi łódź lądem, aby zwodować w adriatyckim lub egejskim porcie, ale są również tacy, którzy przez cały rok trzymają je na południu Europy i w sezonie przyjeżdżają nawet kilka razy, aby skorzystać z okazji i pożeglować. Jednak takie rozwiązanie ma wiele minusów. Po pierwsze większość portów nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych z Polską – trzeba korzystać z przesiadek i tracić mnóstwo czasu i energii. Niektórzy dojeżdżają samochodem, co jest równie męczące, ale uzasadnione, jeśli planuje się rejs, który zaczyna się i kończy w tym samym porcie. Jeśli mamy w planie inne miejsce rozpoczęcia i zakończenia wakacji, a w dodatku są to małe, malownicze porty, najlepiej i najwygodniej dotrzeć tam wynajętym samolotem, który zabierze na pokład 5 osób dorosłych lub dwie pary z dwójką dzieci.

    Krakowscy żeglarze na Mazurach, czyli wielogodzinne dojazdy

    Dojazd do portu w chorwackim Dubrowniku to być może przykład ekstremalny, ale i polskie podróże na wakacje pod żaglami potrafią dostarczyć nieoczekiwanych i nie zawsze mile widzianych emocji. Sezon żeglarski na Mazurach rozpoczyna się na początku maja i trwa do października. W tym czasie na mazurskich wodach pojawia się wiele jachtów, których właściciele mieszkają w innych rejonach Polski. Przez całą zimę pokrywają koszty hangarowania, na wiosnę – remontu jachtu, a w sezonie – opłaty portowe. Jednak uciążliwy i długotrwały dojazd sprawia, że nie korzystają z żagli tak często, jak by chcieli. Jeśli się już wybiorą, kilkugodzinna trasa, często w korkach i z koniecznością niebezpiecznego spotkania z tirami zmniejsza radość z weekendu na wodzie. Tymczasem wyczarterowanym samolotem można dotrzeć na Mazury już w niecałą godzinę – szybko, bezpiecznie i wygodnie.